Telefon w poniedziałek rano: „Ewelina, strona pokazuje biały ekran, a wczoraj coś aktualizowałem”. Pierwsze pytanie, jakie zadaję, brzmi zawsze tak samo — z kiedy jest ostatnia kopia zapasowa i gdzie ona leży. I to właśnie w tym miejscu rozmowa najczęściej się zacina, bo klient nie wie, czy kopie w ogóle są robione, a jeśli są, to czy ktoś kiedykolwiek sprawdził, że da się je odtworzyć.

Kopia zapasowa to nie jest temat na „kiedyś to ogarnę”. To jedyna rzecz, która dzieli awarię trwającą dwadzieścia minut od tygodnia odbudowywania strony od zera i tłumaczenia klientom, dlaczego formularz kontaktowy nie działa. Poniżej opisuję, jak to układam u siebie i czego wymagam od hostingu, na którym stoją strony moich klientów.

Zasada 3-2-1, czyli minimum, które naprawdę działa

Zasada 3-2-1 pochodzi z branży IT i brzmi prosto: trzy kopie danych, na dwóch różnych nośnikach lub w dwóch różnych systemach, z czego jedna poza główną lokalizacją. W przełożeniu na stronę na WordPressie oznacza to: pliki i baza danych działające na serwerze (to jest ta „pierwsza” kopia, czyli oryginał), kopia automatyczna robiona przez hosting oraz kopia trzymana zupełnie gdzie indziej — w chmurze albo na dysku, do którego serwer nie ma dostępu.

Trzeci punkt jest tym, który najczęściej jest pomijany, a jest najważniejszy. Jeśli obie kopie leżą na tej samej maszynie co strona, to awaria dysku, pomyłka przy usuwaniu konta albo włamanie na serwer zabierają wszystko naraz. Znam przypadki, w których atakujący celowo kasował katalog z backupami, bo wiedział, gdzie go szukać.

Jak często robić kopie — to zależy od tego, jak często zmienia się strona

Nie ma jednej dobrej częstotliwości. Ustalam ją zawsze na podstawie tego, ile pracy klient jest w stanie stracić bez większego bólu.

Ten ostatni punkt jest tani i ratuje najczęściej. Aktualizacja wtyczki to jedna z niewielu sytuacji, w których wiesz z góry, że zaraz może się zepsuć. Dwie minuty na kopię przed kliknięciem „Aktualizuj” oszczędzają wieczór nerwów.

Kopie po stronie hostingu — JetBackup i co warto o nim wiedzieć

Na serwerach, które udostępniam klientom, kopie robi JetBackup — narzędzie działające na poziomie hostingu, niezależne od samego WordPressa. To ważna różnica, bo wtyczka do backupu przestaje działać dokładnie wtedy, kiedy strona przestaje działać. JetBackup wykonuje kopie dzienne całego konta: plików, bazy danych, kont pocztowych i konfiguracji, a odtworzenie sprowadza się do wybrania daty z listy i potwierdzenia. Można też przywrócić pojedynczy plik albo samą bazę, bez ruszania reszty.

Jeśli zastanawiasz się, jak taki zestaw wygląda w praktyce, to właśnie tak działa mój Hosting Premium — kopie dzienne z retencją, przechowywane poza serwerem produkcyjnym, plus certyfikat SSL i monitoring dostępności. Nie musisz o nich pamiętać ani niczego klikać, ale musisz wiedzieć, że są, i umieć o nie poprosić.

Kopia poza serwerem — co zrobić samemu w kwadrans

Nawet przy dobrym hostingu zachęcam klientów, żeby raz na miesiąc mieli własną kopię, do której hosting nie ma żadnego dostępu. To zabezpieczenie na scenariusze skrajne: spór z firmą hostingową, wygaśnięcie usługi, przejęcie konta.

Praktycznie wygląda to tak: pobierasz z panelu archiwum konta (plik .tar.gz albo .zip) oraz eksport bazy danych, wrzucasz oba pliki do folderu w Dysku Google, OneDrive albo na zewnętrzny dysk, i opisujesz je datą w nazwie. Trzymaj trzy ostatnie miesiące, starsze kasuj. Cała operacja zajmuje kwadrans, a plik dla typowej strony firmowej waży od kilkuset megabajtów do dwóch gigabajtów.

Kopia, której nikt nie odtwarzał, to tylko plik

To jest zdanie, które powtarzam najczęściej. Backup ma wartość dopiero wtedy, kiedy ktoś sprawdził, że da się z niego wrócić do działającej strony. Widziałam kopie, które od dwóch lat zapisywały pusty katalog, bo ktoś zmienił ścieżkę i nikt tego nie zauważył.

Test robię raz na kwartał i wygląda tak: odtwarzam kopię na subdomenie testowej, wchodzę na stronę, sprawdzam stronę główną, jedną podstronę, formularz kontaktowy i logowanie do panelu. Jeśli wszystko działa — kasuję subdomenę i notuję datę testu. Zajmuje to około trzydziestu minut i jest jedynym dowodem, że system backupu naprawdę działa.

Krótka checklista do sprawdzenia u siebie

  1. Wiem, kto i jak często robi kopie mojej strony — potrafię to nazwać, nie zgaduję.
  2. Kopie sięgają wstecz co najmniej 14 dni, a nie tylko do wczoraj.
  3. Przynajmniej jedna kopia leży poza serwerem, na którym stoi strona.
  4. Mam własne, miesięczne archiwum w chmurze, niezależne od hostingu.
  5. Ktoś w ciągu ostatnich trzech miesięcy odtworzył kopię i sprawdził, że strona działa.
  6. Robię kopię ręcznie przed każdą większą aktualizacją.

Jeśli odpowiedź „tak” pada przy mniej niż czterech punktach, to nie jest jeszcze system backupu, tylko nadzieja. Warto to poprawić zanim, a nie po tym, jak coś się wysypie.


Jeśli nie wiesz, czy Twoja strona ma dziś jakąkolwiek działającą kopię zapasową — napisz, sprawdzę to za Ciebie. Weryfikuję ustawienia backupu na Twoim hostingu, odtwarzam próbną kopię na subdomenie i mówię wprost, co trzeba zmienić; na start potrzebuję tylko dostępu do panelu hostingu i adresu strony.

Ewelina Grzelak, EWELA design
tel. +48 511 254 321
e-mail: biuro@eweladesign.pl
Zobacz pakiety i ceny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *