Przy odbiorze projektu pada czasem prośba: „a dorzućmy jeszcze do menu zakładkę z certyfikatami, i tę z galerią, i jeszcze z aktualnościami”. Rozumiem odruch — skoro coś jest ważne dla właściciela firmy, powinno być widoczne. Problem w tym, że menu z dwunastoma pozycjami przestaje cokolwiek porządkować i zaczyna wyglądać jak spis treści segregatora.

Menu to nie lista wszystkiego, co masz na stronie. To skrót decyzji, jakie może podjąć osoba, która właśnie weszła. Poniżej opisuję, jak je układam przy serwisach wielostronicowych i skąd biorą się poszczególne zasady.

Pięć do siedmiu pozycji i ani jednej więcej

Trzymam się przedziału pięciu, maksymalnie siedmiu pozycji w menu głównym. Nie dlatego, że tak wypada, tylko z bardzo praktycznego powodu: więcej nie mieści się w jednym rzędzie na przeciętnym ekranie laptopa bez zmniejszania liter, a na telefonie dłuższa lista zmusza do przewijania w rozwiniętym menu.

Typowy komplet wygląda tak: Strona główna, Oferta, Realizacje, O firmie, Cennik, Kontakt. Sześć pozycji, wszystko na miejscu. Jeśli usług jest kilka, pod „Ofertą” rozwija się lista podstron usługowych — to nadal jedna pozycja w menu, a nie pięć.

Nazwy, które klient rozumie od razu

Najczęstszy błąd to nazwy wymyślone w firmie, a nie u klienta. „Nasze rozwiązania”, „Strefa klienta”, „Portfolio kompetencji” — nikt tak nie mówi ani nie szuka. Nazwy w menu mają być krótkie, rzeczownikowe i dosłowne. Jeśli sprzedajesz meble na wymiar, pozycja nazywa się „Meble na wymiar”, nie „Nasza oferta produktowa”.

Kilka zamian, które robię niemal odruchowo:

Dobra nazwa jest jednocześnie tym, co ludzie wpisują w wyszukiwarce. To wygodne, bo z tej samej frazy korzysta później tytuł podstrony i jej adres. Unikam też mieszania konwencji — albo wszystkie pozycje są rzeczownikami („Oferta”, „Realizacje”, „Kontakt”), albo wszystkie czasownikami. Mieszanka czyta się nierówno.

Kolejność wynika ze ścieżki klienta

Kolejność pozycji nie jest kwestią gustu. Odzwierciedla drogę, jaką pokonuje osoba szukająca wykonawcy: najpierw sprawdza, czy robisz to, czego potrzebuje (Oferta), potem czy robisz to dobrze (Realizacje, Opinie), potem kim jesteś (O firmie), następnie ile to kosztuje (Cennik), a na końcu jak się z Tobą skontaktować (Kontakt).

Dlatego „O firmie” prawie nigdy nie stoi zaraz po stronie głównej, choć wielu właścicieli chce tam tę zakładkę widzieć. Klient poznaje historię firmy dopiero wtedy, gdy już wie, że oferta go dotyczy. Odwrotna kolejność każe mu czytać o czymś, czym jeszcze się nie zainteresował.

Ostatnia pozycja to zawsze kontakt, najlepiej wyróżniony jako przycisk. Ludzie mają wyuczony nawyk szukania go po prawej stronie i nie warto z tym nawykiem walczyć.

Rozwijane podmenu — kiedy tak, kiedy nie

Podmenu ma sens przy usługach: „Oferta” rozwija listę czterech, pięciu konkretnych usług. Dwie rzeczy przy tym pilnuję. Po pierwsze, jeden poziom zagnieżdżenia wystarczy; podmenu w podmenu to na telefonie droga przez mękę. Po drugie, sama „Oferta” też musi być klikalna i prowadzić do podstrony z przeglądem wszystkiego — inaczej użytkownicy dotykowych ekranów tracą do niej dostęp.

Czego nie wrzucam do menu głównego: polityki prywatności, regulaminu, informacji o cookies, ustawień, deklaracji dostępności. To wszystko ląduje w stopce. Jest dostępne, a nie zajmuje miejsca przeznaczonego na decyzje zakupowe.

Okruszki, czyli gdzie właściwie jestem

Breadcrumbs, po polsku okruszki, to ścieżka nawigacyjna wyświetlana zwykle nad tytułem: „Strona główna › Oferta › Dachy płaskie”. Przy serwisie z kilkoma poziomami warto je włączyć, bo pełnią dwie funkcje. Czytelnikowi, który wszedł prosto z wyszukiwarki, pokazują, w którym miejscu strony wylądował. Google zaś dostaje z nich jasny sygnał o hierarchii treści i często wyświetla tę ścieżkę w wynikach zamiast surowego adresu.

W WordPressie okruszki włącza się we wtyczce SEO, na przykład w Rank Math lub Yoast, i wstawia jedną linijką w szablonie. To dziesięć minut pracy, a poprawia orientację na stronie odczuwalnie. Przy serwisach na trzy, cztery podstrony można sobie odpuścić.

Sprawdzian menu w trzy kroki

Po pierwsze, pokaż menu komuś spoza branży i poproś, żeby wskazał, gdzie kliknąłby, szukając ceny. Jeśli się zawaha, nazwy są za ogólne. Po drugie, otwórz stronę na telefonie i policz, ile razy musisz przewinąć rozwinięte menu — powinno wyjść zero. Po trzecie, sprawdź, czy z każdej podstrony da się dojść do kontaktu jednym kliknięciem.

Uporządkowana struktura to rzecz, którą ustala się na początku i która potem działa latami. W pakiecie Multipage rozpisuję ją zawsze przed projektowaniem grafiki — układ menu, adresy podstron i sposób powiązania ich ze sobą. Zmiana kolejności w gotowym, zapełnionym serwisie jest znacznie droższa niż dobre ustalenie na starcie. Zakres pakietów opisuję w sklepie.


Jeśli Twoje menu urosło do kilkunastu pozycji i trudno się w nim połapać, prześlij adres — zaproponuję krótszy układ z zachowaniem dotychczasowych adresów. Przygotowuję taką propozycję na podstawie samego linku i listy usług, razem z informacją, które przekierowania trzeba ustawić, żeby nic nie zniknęło z Google.

Ewelina Grzelak, EWELA design
tel. +48 511 254 321
e-mail: biuro@eweladesign.pl
Zobacz pakiety i ceny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *