„Strona jakoś wolno chodzi, ale może to moje łącze” — z tym zdaniem dzwoni do mnie kilka osób miesięcznie. Zwykle łącze jest w porządku. Problem siedzi na serwerze, tylko trudno go samodzielnie nazwać, bo hosting jest niewidoczny: płacisz raz w roku, nie zaglądasz do panelu i nie masz z czym porównać.

Zebrałam więc objawy, które u moich klientów najczęściej zapowiadały, że dotychczasowy serwer przestał wystarczać. Żaden z nich osobno nie przesądza sprawy. Trzy naraz oznaczają zwykle, że dalsze łatanie kosztuje więcej niż przeprowadzka.

Objaw pierwszy: strona długo „myśli” przed wczytaniem

Kluczowy wskaźnik nazywa się TTFB (time to first byte) — to czas od kliknięcia w link do momentu, w którym serwer zaczyna odsyłać cokolwiek. Zmierzysz go za darmo w narzędziu GTmetrix albo w zakładce Sieć w przeglądarce (klawisz F12). Wartość poniżej 200 ms jest bardzo dobra, do 500 ms akceptowalna, powyżej 800 ms oznacza, że serwer jest przeciążony albo źle skonfigurowany.

Ważny szczegół: mierz kilka razy w ciągu doby, także w godzinach szczytu, i zawsze na tej samej podstronie. Jeśli rano wychodzi 300 ms, a o osiemnastej 2 sekundy, to znak, że na tej samej maszynie stoi zbyt wiele stron i wieczorem konkurują o zasoby. Optymalizacja wtyczek tego nie naprawi.

Objaw drugi: limity, o które ciągle się obijasz

Tanie konta mają twarde ograniczenia, które łatwo przeoczyć aż do dnia, w którym coś przestaje działać. Warto sprawdzić w panelu cztery liczby: limit pamięci PHP, maksymalny czas wykonywania skryptu, maksymalny rozmiar wgrywanego pliku i liczbę jednoczesnych procesów.

Jeśli którykolwiek z tych parametrów jest zablokowany na sztywno i pomoc techniczna odpowiada „taki mamy pakiet”, to nie ma czego naprawiać. Trzeba zmienić pakiet albo dostawcę.

Objaw trzeci: nie masz dostępu do własnych danych

Brak dostępu SSH (czyli konsoli, przez którą można wykonywać operacje na serwerze poleceniami) nie jest problemem dla właściciela strony, ale jest problemem dla każdego, kto ma tę stronę serwisować. Bez niego przenoszenie dużej bazy, czyszczenie po infekcji albo szybka naprawa trwają kilkukrotnie dłużej.

Gorzej, jeśli nie masz też dostępu do bazy danych przez phpMyAdmin, do logów błędów albo do menedżera plików. Zdarza mi się trafiać na konta, na których klient ma wyłącznie panel WordPressa, a hasła do hostingu ma firma, która stawiała stronę sześć lat temu i już nie odbiera telefonu. To sytuacja, w której migracja jest nie tyle usprawnieniem, co odzyskaniem kontroli nad własną firmą.

Objaw czwarty: wsparcie, które nie pomaga

Pomoc techniczną najlepiej sprawdzić, zanim będzie potrzebna. Wyślij dowolne konkretne pytanie — na przykład o wersję PHP i sposób jej zmiany — i zmierz, ile czasu minie do sensownej odpowiedzi. Odpowiedź po dwóch dniach, w formie linku do artykułu, który nie dotyczy Twojego pytania, mówi wszystko o tym, jak będzie wyglądać kontakt przy awarii w sobotę.

Sprawdź też, czy w ogóle jest z kim rozmawiać po polsku i czy pomoc działa w weekend. W przypadku sklepu, który zarabia głównie w weekend, to nie jest szczegół.

Objaw piąty: nie wiesz, kiedy była ostatnia kopia

Kopia zapasowa to test, który hostingi zdają albo oblewają bardzo wyraźnie. Zadaj sobie trzy pytania: czy kopie są robione automatycznie, jak długo są przechowywane i czy możesz je pobrać samodzielnie, bez proszenia o pomoc. Jeśli odpowiedzi brzmią „chyba tak”, „nie wiem” i „nie”, to nie masz kopii — masz nadzieję.

Osobna sprawa to miejsce ich przechowywania. Kopia leżąca na tym samym dysku co strona nie chroni przed awarią tego dysku ani przed skasowaniem konta. To wymaganie, które stawiam każdemu serwerowi, na którym stoją strony moich klientów; z tego powodu w moim pakiecie Hosting Start kopie są dzienne, przechowywane poza serwerem produkcyjnym.

Kiedy warto zostać tam, gdzie jesteś

Zmiana hostingu nie zawsze jest odpowiedzią. Jeśli strona jest wolna, bo waży 12 MB przez nieskompresowane zdjęcia, albo bo ma zainstalowane trzydzieści wtyczek, z których połowa nic nie robi, to na nowym serwerze będzie wolna tak samo — tylko drożej. Zanim się przeprowadzisz, sprawdź rozmiar strony głównej i liczbę aktywnych wtyczek.

Podobnie z jednorazową awarią. Każdemu dostawcy zdarzy się kilkugodzinna przerwa. Dopiero powtarzalność, mierzalna w narzędziach do monitoringu dostępności, jest argumentem za zmianą.

Prosty test w pięć minut

Zmierz TTFB trzy razy w ciągu dnia. Zajrzyj do panelu i spisz limit pamięci PHP oraz wersję PHP. Sprawdź, czy potrafisz samodzielnie pobrać kopię strony z wczoraj. Napisz jedno pytanie do pomocy technicznej i policz godziny do odpowiedzi. Jeśli trzy z czterech wyników Ci się nie podobają, przeprowadzka się opłaci, a sama migracja strony jest jednorazowym kosztem, który zwykle zwraca się w spokoju.


Jeśli nie masz pewności, czy Twój hosting jest już wąskim gardłem — podaj mi adres strony, zmierzę czasy odpowiedzi i sprawdzę parametry serwera. Odsyłam krótką ocenę z konkretnymi liczbami i rekomendacją; potrzebuję tylko adresu, a przy pełnym przeglądzie dostępu do panelu hostingu.

Ewelina Grzelak, EWELA design
tel. +48 511 254 321
e-mail: biuro@eweladesign.pl
Zobacz pakiety i ceny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *