„Dorzuciliśmy nową usługę, chyba trzeba przerobić stronę”. Słyszę to kilka razy w roku i prawie zawsze odpowiadam to samo: przerabiać nie trzeba, wystarczy dołożyć jedną podstronę. Przebudowa całej witryny kosztuje kilka tysięcy złotych i trwa tygodnie, dołożenie sensownej podstrony to zwykle kilkaset złotych i kilka dni.
Problem w tym, że nie w każdej sytuacji nowa podstrona ma sens. Czasem to najlepsza możliwa inwestycja, czasem tylko kolejna pozycja w menu, do której nikt nie zagląda. Poniżej opisuję cztery sytuacje, w których warto, i dwie, w których odradzam.
Nowa usługa w ofercie
To najczęstszy i najbardziej oczywisty powód. Zasada, którą stosuję, jest prosta: jedna usługa, którą klient wyszukuje osobno, zasługuje na jedną podstronę. Jeśli ktoś wpisuje w Google „montaż klimatyzacji” i „serwis klimatyzacji”, to są dwa różne zapytania i dwie różne intencje, mimo że robi je ta sama firma.
Dopisanie akapitu do istniejącej strony „Oferta” prawie nic nie zmienia. Wyszukiwarka widzi wtedy podstronę o wszystkim naraz, czyli o niczym konkretnym. Osobna podstrona daje miejsce na opis procesu, ceny, przykłady realizacji i odpowiedzi na pytania — czyli na tyle treści, żeby w ogóle mieć szansę pokazać się w wynikach.
Praktyczna wskazówka: taką podstronę warto podlinkować z opisu usługi na stronie głównej i z podstrony ofertowej. Nowa podstrona, do której nic nie prowadzi poza menu, jest odkrywana przez wyszukiwarkę wolniej i rzadziej trafiają na nią ludzie już będący na stronie.
Nowe miasto albo poszerzony obszar działania
Firma ze Skierniewic zaczyna jeździć do Łowicza i Rawy Mazowieckiej. Klienci z tych miejscowości wpisują w wyszukiwarkę nazwę usługi razem z nazwą swojego miasta, a Twoja strona mówi wyłącznie o Skierniewicach. Osobna podstrona dla obszaru działania ma tu realny sens.
Ważne zastrzeżenie: to nie może być ta sama treść z podmienioną nazwą miasta. Takie klony Google rozpoznaje bez trudu i traktuje jako powielone. Podstrona dla Łowicza musi zawierać coś własnego — konkretne realizacje z okolicy, informację o czasie dojazdu i kosztach, lokalne uwarunkowania. Jeśli nie masz czym jej wypełnić, lepiej jej nie robić.
Nowa grupa klientów
Ten powód bywa pomijany, a jest jednym z mocniejszych. Ta sama usługa sprzedawana firmom i osobom prywatnym wymaga zupełnie innego języka. Firma pyta o fakturę, terminy, umowę i obsługę po wdrożeniu. Klient indywidualny pyta o cenę, o to, ile to potrwa i czy będzie bałagan.
Próba obsłużenia obu grup jedną podstroną kończy się tekstem, który do nikogo nie mówi wprost. Rozdzielenie tego na dwie podstrony pozwala każdej grupie zobaczyć swoje argumenty w pierwszym akapicie, a przy okazji daje dwa różne adresy, które można podlinkować w dwóch różnych rozmowach.
Materiał pod kampanię lub konkretną akcję
Jeśli planujesz płatne reklamy, ulotki z kodem QR albo mailing, kierowanie ludzi na stronę główną jest kosztownym błędem. Człowiek klika w reklamę konkretnej usługi, trafia na stronę główną z ośmioma zakładkami i musi sam znaleźć to, co go interesuje. Część nie znajduje.
Osobna podstrona pod kampanię pozwala też uczciwie policzyć efekt. Widzisz, ile osób weszło dokładnie tam i ile z nich wypełniło formularz, zamiast zgadywać, co się stało w ruchu ogólnym. Przy budżecie reklamowym rzędu kilkuset złotych miesięcznie to różnica między wiedzą a przeczuciem.
Adres takiej podstrony warto ustawić raz i już go nie zmieniać. Jeśli trafi na ulotki, wizytówki albo do reklamy, późniejsza zmiana adresu oznacza konieczność ustawiania przekierowań i tłumaczenia się drukarni.
Kiedy odradzam nową podstronę
Pierwsza sytuacja: nie masz na nią treści. Podstrona z czterema zdaniami i zdjęciem z banku zdjęć nie pomoże ani w Google, ani w rozmowie z klientem, a doda kolejną pozycję do menu i kolejny element do utrzymania. Jeśli nie umiesz napisać o tej usłudze pięciu akapitów, prawdopodobnie nie jest jeszcze gotowa do sprzedaży.
Druga: chcesz rozbić na osobne podstrony rzeczy, które klient postrzega jako jedno. Widziałam menu z czterema pozycjami opisującymi warianty tej samej usługi, między którymi nikt z zewnątrz nie widział różnicy. Efekt był taki, że odwiedzający klikał losowo i wychodził. Tu lepiej działa jedna solidna podstrona z porównaniem wariantów.
Zanim zamówisz — cztery pytania
Przed każdym takim zleceniem przechodzę z klientem tę listę. Jeśli odpowiedzi są jasne, podstrona powstaje w kilka dni i od razu spełnia swoje zadanie.
- Jakiej frazy użyłby klient, szukając tego w Google? To zdanie wyznacza tytuł i nagłówek podstrony.
- Co ma się stać po jej przeczytaniu — telefon, formularz, wiadomość na WhatsAppie? Jedna podstrona, jedno główne działanie.
- Skąd ludzie na nią wejdą: z menu, z wyszukiwarki, z reklamy, z wizytówki? To zmienia sposób pisania pierwszego akapitu.
- Czy masz zdjęcia własnych realizacji, opinie albo choćby konkretne liczby? To one odróżnią Cię od trzech podobnych firm w okolicy.
Jeśli te odpowiedzi masz w głowie, reszta jest wykonaniem. Dodatkowa podstrona na istniejącej stronie to u mnie zwykle trzy do pięciu dni roboczych — z zachowaniem stylu, w którym zbudowana jest reszta serwisu, i z ustawieniem tytułu oraz opisu w wynikach wyszukiwania.
Jeśli zastanawiasz się, czy Twoja nowa usługa zasługuje na osobną podstronę, czy wystarczy akapit — napisz, powiem szczerze, co ma sens. Projektuję i wdrażam pojedyncze podstrony w istniejącej stronie, razem z tekstem i ustawieniami pod wyszukiwarkę; na start potrzebuję informacji, co sprzedajesz, komu i gdzie, oraz dostępu do panelu.
Ewelina Grzelak, EWELA design
tel. +48 511 254 321
e-mail: biuro@eweladesign.pl
Zobacz pakiety i ceny