Baner cookies to element strony, który zwykle powstaje w pięć minut, na koniec wdrożenia, z pierwszej wtyczki znalezionej w wyszukiwarce. Potem stoi nietknięty przez trzy lata i nikt nie sprawdza, czy w ogóle robi to, co powinien.

Tymczasem to jedyne miejsce na stronie, w którym pytasz odwiedzającego o zgodę na coś, co dzieje się w jego przeglądarce. Jeśli pytanie jest źle zadane, zgoda jest bezwartościowa, a wszystkie skrypty, które uruchamiasz na jej podstawie, działają bez podstawy prawnej. Wyjaśniam, jak zrobić to sensownie.

Skąd w ogóle bierze się obowiązek pytania

Wbrew nazwie, o cookies nie decyduje przede wszystkim RODO. Obowiązek pytania o zgodę na zapisywanie informacji w urządzeniu użytkownika wynika z przepisu znanego przez lata jako art. 173 Prawa telekomunikacyjnego — po reformie przeniesionego do ustawy Prawo komunikacji elektronicznej. RODO dochodzi do tego wtedy, gdy z plików cookies powstają dane pozwalające kogoś rozpoznać, co przy narzędziach reklamowych zdarza się właściwie zawsze.

Praktyczny wniosek jest prosty: zanim strona zapisze w przeglądarce cokolwiek poza tym, co niezbędne do jej działania, musi zapytać. Niezbędne to koszyk w sklepie, sesja zalogowanego użytkownika, zapamiętanie języka czy samej decyzji o cookies. Na to zgoda nie jest potrzebna.

Zgoda przed zapisem, nie po

Najczęstsza wada banerów, jakie widuję: pasek informuje, że strona używa plików cookies, a w tle Google Analytics i piksel Facebooka już od kilku sekund działają. Taki baner nie jest mechanizmem zgody, tylko ogłoszeniem.

Poprawne działanie wygląda inaczej. Po wejściu na stronę uruchamiają się wyłącznie skrypty niezbędne. Skrypty analityczne, reklamowe, mapy z zewnętrznych serwisów i osadzone filmy czekają zablokowane. Dopiero kliknięcie „Akceptuję” je odblokowuje. W praktyce oznacza to, że wtyczka musi umieć wstrzymywać kod, a nie tylko wyświetlać komunikat — i to jest główna różnica między wtyczkami darmowymi a tymi, za które się płaci.

Dwa przyciski o tej samej wadze

Zgoda musi być dobrowolna, a to znaczy, że odmowa ma być równie łatwa jak akceptacja. Zielony, duży przycisk „Akceptuję wszystkie” obok szarego napisu „ustawienia” wielkości przypisu to układ, który organy nadzorcze w całej Europie konsekwentnie oceniają jako wadliwy.

Baner zrobiony dobrze ma w pierwszym widoku trzy równorzędne opcje:

Wszystkie trzy tym samym krojem, w podobnym rozmiarze i kontraście. Kolor może się różnić, waga wizualna nie powinna.

Czego baner nie może robić

Kilka rozwiązań, które wyglądają na sprytne, a psują całą konstrukcję. Domyślnie zaznaczone checkboxy przy kategoriach innych niż niezbędne — zgoda musi być czynnym działaniem, więc pola startują odznaczone. Traktowanie przewijania strony albo kliknięcia w dowolne miejsce jako akceptacji. Blokowanie dostępu do treści do momentu wyrażenia zgody, jeśli nie ma alternatywy. Brak możliwości zmiany decyzji później — po zamknięciu banera powinien zostać jakiś sposób na powrót, choćby link w stopce.

Warto też pamiętać, że zgoda nie jest wieczna. Przyjęło się pytać ponownie po dwunastu miesiącach i to ustawienie ma większość porządnych wtyczek.

Ostatnia rzecz, o której mało kto pamięta: zgodę trzeba umieć wykazać. Dobra wtyczka zapisuje w bazie datę, wersję treści banera i zakres zgody, bez wiązania tego z imieniem i nazwiskiem. Gdy ktoś kiedyś zapyta, na jakiej podstawie działał piksel reklamowy, masz odpowiedź w jednym miejscu zamiast domysłów.

Co z Google Analytics i pikselem

Tu zaczyna się część, która najbardziej boli właścicieli firm: jeśli baner działa poprawnie, część odwiedzających odmówi i statystyki spadną. U moich klientów spadek wynosi zwykle od kilkunastu do trzydziestu kilku procent, zależnie od branży.

To nie jest awaria, tylko zetknięcie z rzeczywistością — wcześniejsze liczby po prostu obejmowały ludzi, którzy nigdy nie zgodzili się na śledzenie. Nowoczesne narzędzia analityczne mają tryby, które w takiej sytuacji szacują brakujące dane, a jeśli zależy Ci wyłącznie na ruchu i najpopularniejszych podstronach, warto rozważyć statystyki serwerowe albo narzędzie, które w ogóle nie zapisuje cookies. Wtedy pytanie o zgodę dotyczy dużo mniejszego zakresu.

Jak sprawdzić własny baner w pięć minut

Nie trzeba do tego żadnych narzędzi ani wiedzy technicznej:

  1. Otwórz swoją stronę w oknie prywatnym przeglądarki.
  2. Nie klikaj banera. Otwórz ustawienia przeglądarki i sprawdź listę zapisanych plików cookies dla swojej domeny.
  3. Jeśli widnieją tam wpisy zaczynające się od „_ga” albo „_fbp”, skrypty ruszyły przed zgodą i baner wymaga poprawy.
  4. Wróć na stronę i sprawdź, czy odmowa jest możliwa jednym kliknięciem z pierwszego ekranu.
  5. Sprawdź, czy po odrzuceniu da się wrócić do decyzji, na przykład linkiem w stopce.

Ustawienie tego u siebie to zwykle jedno popołudnie i koszt wtyczki rzędu 150–400 zł rocznie, jeśli potrzebujesz wersji płatnej. Jeżeli wolisz mieć to zrobione i opisane razem z resztą dokumentów, zajmuję się tym w ramach usługi wdrożenie RODO — baner konfiguruję tak, żeby faktycznie blokował skrypty, a nie tylko wyświetlał komunikat.


Jeśli chcesz mieć pewność, że Twój baner cookies naprawdę wstrzymuje skrypty, a nie tylko o nich informuje — napisz, sprawdzę to na Twojej stronie. Przeglądam, co uruchamia się przed zgodą, poprawiam konfigurację wtyczki i porządkuję listę kategorii; potrzebuję adresu strony oraz dostępu do panelu WordPressa.

Ewelina Grzelak, EWELA design
tel. +48 511 254 321
e-mail: biuro@eweladesign.pl
Zobacz pakiety i ceny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *