„Znajomy mi powiedział, że moja strona się wlecze”. To zdanie zaczyna u mnie mniej więcej co dziesiątą rozmowę. Właściciel firmy zwykle nie widzi problemu, bo jego przeglądarka trzyma stronę w pamięci i otwiera ją natychmiast. Ktoś, kto wchodzi pierwszy raz, z telefonu, z zasięgiem na trzy kreski, widzi zupełnie co innego.

Powolna strona rzadko ma jedną przyczynę. Prawie zawsze jest to suma kilku drobiazgów, z których każdy dokłada pół sekundy. Opisuję osiem, na które trafiam najczęściej, pogrupowanych tak, jak się je naprawia — od tych dających największą różnicę.

To, co przeglądarka musi pobrać

Przyczyna pierwsza: zdjęcia prosto z aparatu. Telefon robi zdjęcie o szerokości pięciu tysięcy pikseli i wadze pięciu megabajtów. Na stronie ten obrazek wyświetla się w kaflu szerokim na czterysta pikseli, ale przeglądarka i tak musi najpierw pobrać cały plik. Dziesięć takich zdjęć na stronie głównej to kilkadziesiąt megabajtów do ściągnięcia przez łącze komórkowe. Poprawka jest prosta: przeskalowanie, kompresja i konwersja do formatu WebP, który przy tej samej jakości waży zwykle o połowę mniej niż JPG. Pojedyncze zdjęcie powinno mieścić się w 150–300 KB.

Przyczyna druga: fonty ładowane z zewnątrz. Motywy i kreatory stron domyślnie pobierają kroje pisma z serwerów Google. Każdy taki font to dodatkowe połączenie do obcego serwera, a często pobierany jest cały zestaw grubości, z których używasz dwóch. Przeniesienie fontów na własny serwer i ograniczenie ich do dwóch krojów skraca ładowanie o kilkaset milisekund i przy okazji porządkuje sprawę przekazywania danych, o której mówi polityka prywatności.

Kod, który musi się wykonać

Przyczyna trzecia: za dużo wtyczek, zwłaszcza nieużywanych. Każda aktywna wtyczka dokłada swój kod do każdej podstrony. Widziałam strony z trzydziestoma wtyczkami, z których połowa była włączona „na próbę” dwa lata temu. Szczególnie kosztowne są te, które dodają własne skrypty i style wszędzie, choć używasz ich w jednym miejscu — na przykład wtyczka do slidera działająca tylko na stronie głównej. Zdrowy zakres dla strony firmowej to kilkanaście wtyczek.

Przyczyna czwarta: motyw, który waży więcej niż treść. Kupione motywy uniwersalne mają wbudowane wszystko: sklep, portfolio, forum, animacje, kilkadziesiąt gotowych układów. Nawet jeśli używasz jednego, kod pozostałych w dużej części ładuje się razem ze stroną. Do tego dochodzą efekty przy przewijaniu, które wyglądają dobrze na komputerze projektanta i topornie na czteroletnim telefonie.

Brak pamięci podręcznej

Przyczyna piąta. WordPress przy każdym wejściu składa stronę od nowa: odpytuje bazę danych, wykonuje kod, buduje gotowy dokument. Pamięć podręczna, czyli cache, zapisuje wynik tej pracy i podaje go kolejnym odwiedzającym od razu. Różnica bywa kilkukrotna i jest to najtańsza optymalizacja, jaka istnieje — dobre wtyczki cache są bezpłatne.

Jedno zastrzeżenie: cache maskuje inne problemy. Jeśli po jego wyłączeniu strona zwalnia trzykrotnie, pod spodem jest coś nie tak z serwerem albo z kodem i prędzej czy później to wyjdzie, na przykład przy pierwszym wejściu na świeżo opublikowaną podstronę.

Serwer i droga do odwiedzającego

Przyczyna szósta: hosting za 60 zł rocznie. Tania usługa współdzielona oznacza, że na jednej maszynie stoi kilkuset klientów i dzielą się jej mocą. Objaw jest charakterystyczny: strona działa różnie w zależności od pory dnia, a panel administracyjny zamula bardziej niż część widoczna dla odwiedzających. Żadna optymalizacja obrazków tego nie naprawi. Sensowny hosting dla strony firmowej to wydatek rzędu 200–500 zł rocznie.

Przyczyna siódma: brak CDN przy zasięgu ponadlokalnym. CDN to sieć serwerów rozstawionych w różnych miejscach, które podają pliki Twojej strony z punktu najbliższego odwiedzającemu. Jeśli wszyscy Twoi klienci są z powiatu, korzyść jest znikoma. Jeśli sprzedajesz w całej Polsce albo za granicę, różnica staje się odczuwalna, a podstawowe plany bywają darmowe.

Zapuszczona baza danych

Przyczyna ósma. WordPress zapisuje każdą wersję roboczą wpisu, każdy komentarz spamowy i każdą tymczasową daną zostawioną przez wtyczki. Po kilku latach baza potrafi urosnąć do rozmiarów, w których każde zapytanie trwa zauważalnie dłużej, a najbardziej widać to w panelu administracyjnym i w wyszukiwarce wewnętrznej sklepu.

Porządkowanie bazy to zwykle godzina pracy, ale robi się je po wykonaniu kopii zapasowej, nigdy na żywo i nigdy w piątek po południu.

Od czego zacząć u siebie

Kolejność ma znaczenie, bo pierwsze dwa kroki dają zwykle większość efektu przy niewielkim nakładzie pracy.

Przy typowej stronie firmowej pełne przejście przez tę listę to od czterech do ośmiu godzin pracy i zwykle skraca czas ładowania o połowę albo więcej. Jeśli wolisz nie robić tego samodzielnie, dokładnie taki zakres obejmuje optymalizacja szybkości — z pomiarem przed i po, żeby było widać, za co zapłaciłeś.


Jeśli Twoja strona ładuje się wolno, a nie wiesz, od czego zacząć — napisz, zmierzę ją i powiem, które trzy zmiany dadzą najwięcej. Zajmuję się zdjęciami, wtyczkami, pamięcią podręczną i konfiguracją serwera, a na koniec pokazuję wynik przed i po; na start potrzebuję adresu strony oraz dostępu do panelu WordPressa.

Ewelina Grzelak, EWELA design
tel. +48 511 254 321
e-mail: biuro@eweladesign.pl
Zobacz pakiety i ceny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *