Pytanie o kraj serwera pada zwykle wtedy, gdy klient znajdzie zagraniczną ofertę o połowę tańszą od polskiej i chce wiedzieć, czy jest w niej haczyk. Odpowiedź brzmi: haczyka nie ma, ale są cztery różnice, które warto policzyć, zanim się zdecydujesz.
Sama korzystam z serwerów w Polsce i wyjaśnię, dlaczego — ale nie dlatego, że zagraniczne są złe. Dla części firm są rozsądniejsze. Chodzi o to, żeby wybrać świadomie, a nie na podstawie ceny w pierwszym roku.
RODO: liczy się Europejski Obszar Gospodarczy, nie granica Polski
To najczęstsze nieporozumienie w tym temacie. RODO nie wymaga, żeby dane leżały w Polsce. Wymaga, żeby przy przekazywaniu ich poza Europejski Obszar Gospodarczy zadbać o dodatkowe zabezpieczenia. Serwer w Niemczech, Holandii czy Francji jest z punktu widzenia przepisów tak samo bezpieczny jak ten w Warszawie.
Różnica pojawia się przy dostawcach spoza EOG — amerykańskich, brytyjskich po brexicie, azjatyckich. Wtedy potrzebujesz standardowych klauzul umownych albo innej podstawy transferu i musisz opisać to w polityce prywatności. Nie jest to niewykonalne, ale wymaga sprawdzenia dokumentów dostawcy, a przy tanich ofertach bywa, że tych dokumentów po prostu nie ma.
Druga rzecz to umowa powierzenia przetwarzania danych. Każdy poważny hostingodawca ma ją gotową do zawarcia online. Przy polskich firmach dostajesz ją po polsku i podpisujesz w kilka minut. Przy zagranicznych trzeba jej poszukać, przeczytać po angielsku i ocenić, czy pasuje do Twojej sytuacji.
Szybkość: odległość odgrywa mniejszą rolę, niż się mówi
TTFB, czyli czas do pierwszej odpowiedzi serwera, to parametr, który hostingodawcy lubią przywoływać jako argument za bliskością. Fizyka rzeczywiście działa: dane z Frankfurtu do Skierniewic lecą o kilkanaście milisekund dłużej niż z Warszawy.
Tyle że kilkanaście milisekund to różnica niezauważalna, gdy strona ładuje się półtorej sekundy. Znacznie większy wpływ ma to, jak mocny jest serwer, ile stron dzieli z Twoją jedną maszynę, czy działa cache i jak ciężki jest sam motyw. Widziałam polskie hostingi wolniejsze od niemieckich i odwrotnie.
Realny problem z odległością pojawia się przy serwerach spoza Europy. Strona postawiona w Stanach Zjednoczonych albo w Singapurze potrafi odpowiadać z opóźnieniem 150–250 milisekund przy każdym żądaniu, a takich żądań na jedną podstronę są dziesiątki. To już widać gołym okiem.
Wsparcie: język i godziny pracy
Tu leży różnica, która w praktyce waży najwięcej. Gdy strona przestaje działać w środę o dziesiątej rano, chcesz napisać zgłoszenie po polsku i dostać odpowiedź w ciągu godziny, a nie prowadzić korespondencję po angielsku z zespołem w innej strefie czasowej.
Przy zagranicznym dostawcy sprawdź trzy rzeczy przed zakupem:
- czy wsparcie działa w Twoich godzinach pracy, a nie tylko w porze, gdy śpisz;
- jaki jest deklarowany czas pierwszej odpowiedzi i czy dotyczy też planu, który kupujesz;
- czy jest czat albo telefon, czy wyłącznie system zgłoszeń.
Jeżeli sama masz się kontaktować z hostingiem w imieniu klienta, ta bariera znika. Jeśli jednak zostajesz z serwerem sam na sam, język wsparcia bywa ważniejszy niż wszystkie parametry techniczne razem wzięte.
Prawo, które obowiązuje w razie sporu
Regulamin usługi wskazuje, prawo jakiego kraju stosuje się do umowy i jaki sąd rozstrzyga spory. Przy polskim dostawcy to polskie prawo i polski sąd. Przy zagranicznym bywa to prawo Cypru, Islandii albo stanu Floryda i choć w codziennej pracy nie ma to znaczenia, w sytuacji awaryjnej — na przykład gdy dostawca zniknie z dnia na dzień razem z Twoją stroną — robi ogromną różnicę.
Dlatego niezależnie od wyboru trzymaj własną kopię zapasową poza serwerem hostingodawcy. To jedyne zabezpieczenie, które działa tak samo dobrze w każdej jurysdykcji.
Faktura, waluta i formalności
Polski dostawca wystawi Ci fakturę VAT w złotówkach, którą księgowa zaksięguje bez pytań. Przy dostawcy z innego kraju Unii pojawia się rozliczenie wewnątrzwspólnotowego nabycia usług, a przy płatności w euro albo dolarach dochodzą różnice kursowe i prowizje karty.
Dla firmy, która i tak kupuje usługi zagraniczne, to żaden problem. Dla jednoosobowej działalności z prostą księgowością to dodatkowe pozycje w rozliczeniu, o których trzeba pamiętać. Warto też sprawdzić, czy cena promocyjna dotyczy tylko pierwszego okresu — przy zagranicznych ofertach odnowienie potrafi być dwa razy droższe.
Kiedy co wybrać
Uproszczona odpowiedź, która sprawdza się u większości moich klientów:
- Firma lokalna, klienci z Polski, brak zaplecza technicznego — hosting w Polsce, ze wsparciem po polsku.
- Sklep obsługujący klientów z Europy — hosting w Polsce albo w Niemczech, oba rozwiązania są w porządku pod kątem RODO.
- Projekt kierowany do odbiorców spoza Europy — serwer bliżej nich, ale z opisanym transferem danych w dokumentach.
- Strona wymagająca nietypowej konfiguracji serwera — liczy się dostawca, który na to pozwala, niezależnie od kraju.
W pakiecie Hosting Start korzystam z serwerów w Polsce właśnie z powodu wsparcia i formalności: umowa powierzenia jest po polsku, faktura w złotówkach, a gdy coś nie działa, dzwonię i rozmawiam z człowiekiem. Techniczna przewaga jest tu wtórna wobec tego, ile czasu zajmuje rozwiązanie problemu.
Jeśli zastanawiasz się, czy przenieść stronę na inny serwer i czy w Twoim przypadku kraj ma znaczenie — napisz, przeliczę to na konkrety. Porównuję Twój obecny hosting z alternatywami pod kątem szybkości, kosztu i dokumentów RODO, a przeniesienie strony wykonuję bez przerwy w jej działaniu; potrzebuję dostępu do obecnego panelu i informacji, gdzie masz domenę.
Ewelina Grzelak, EWELA design
tel. +48 511 254 321
e-mail: biuro@eweladesign.pl
Zobacz pakiety i ceny