Pewien klient prowadzący hurtownię zadzwonił do mnie, bo sprzedawca hostingu przekonywał go do serwera dedykowanego za tysiąc złotych miesięcznie. Jego sklep miał wtedy czterdzieści zamówień w miesiącu i działał na pakiecie za dwadzieścia złotych. Kupił dedykowany. Szybkość nie zmieniła się ani o sekundę.
Wybór rodzaju serwera to jedna z tych decyzji, w których łatwo przepłacić albo utknąć na za małym pakiecie, nie wiedząc o tym. Tłumaczę różnice bez żargonu i podaję sygnały, po których poznasz, że pora na zmianę.
Trzy rodzaje w jednym porównaniu
Najprościej wyobrazić to sobie jako trzy sposoby mieszkania. Hosting współdzielony to mieszkanie w kamienicy — masz swój lokal, ale instalacje, ogrzewanie i zasady porządkowe są wspólne. VPS to mieszkanie z własnymi licznikami i możliwością przebudowy wnętrza, choć budynek nadal dzielisz z innymi. Serwer dedykowany to osobny dom: cała maszyna należy do Ciebie, razem z obowiązkiem dbania o nią.
W praktyce różnice sprowadzają się do trzech spraw: ile zasobów masz zagwarantowane, ile możesz sam skonfigurować i ile pracy technicznej spada na Ciebie.
Hosting współdzielony — miejsce, w którym powinna zacząć każda firma
Na jednej maszynie stoi od kilkudziesięciu do kilkuset stron. Dostawca pilnuje aktualizacji systemu, zabezpieczeń i kopii zapasowych, a Ty klikasz w panelu. Roczny koszt sensownego pakietu to zwykle 150–400 zł.
Ograniczenia są dwa. Po pierwsze, sąsiedzi: jeśli któraś ze stron na serwerze zacznie zużywać nadmiernie zasoby, może to spowolnić pozostałe — dobrzy dostawcy tego pilnują, tańsi mniej. Po drugie, limity — na liczbę zapytań do bazy, na czas pracy skryptów, na pamięć. Dopóki prowadzisz stronę firmową albo mały sklep, tych limitów nie dotkniesz.
Zdecydowana większość moich klientów siedzi na współdzielonym przez całe życie strony i nie ma powodu tego zmieniać. Wersję z zapasem na sklep i większy ruch prowadzę jako Hosting Standard.
VPS — własne zasoby i własna odpowiedzialność
VPS to wydzielona część fizycznego serwera z przypisaną liczbą rdzeni procesora i pamięci. Nikt Ci ich nie zabierze, możesz zainstalować dowolne oprogramowanie i ustawić wersję PHP według uznania. Koszt to zwykle 50–200 zł miesięcznie.
Haczyk polega na tym, kto administruje maszyną. W wariancie nieadministrowanym, który jest tańszy, wszystko należy do Ciebie: aktualizacje systemu, konfiguracja serwera WWW, zapora, monitoring, kopie zapasowe. Jeśli nie masz kogoś, kto się tym zajmie, oszczędność zamienia się w problem — porzucony VPS z niezaktualizowanym systemem jest znacznie mniej bezpieczny niż zwykły hosting współdzielony.
Wariant administrowany kosztuje 150–400 zł miesięcznie i przenosi te obowiązki z powrotem na dostawcę. Dla firmy bez działu IT to jedyny sensowny sposób korzystania z VPS-a.
Serwer dedykowany — rzadko potrzebny w małej firmie
Cała maszyna, pełna kontrola, koszt od kilkuset do kilku tysięcy złotych miesięcznie. Ma sens przy dużych sklepach z tysiącami zamówień miesięcznie, przy aplikacjach przetwarzających dużo danych albo gdy wymagają tego przepisy branżowe.
Dla strony wizytówkowej, bloga czy sklepu z kilkuset zamówieniami rocznie serwer dedykowany to wydatek bez pokrycia. Moc, której nie wykorzystujesz, nie przyspiesza niczego. Przyspiesza dopiero wtedy, gdy poprzednie rozwiązanie faktycznie się dławiło.
Ile pracy technicznej bierzesz na siebie
To pytanie, które zadaję klientom najpierw, bo różnica w cenie jest drugorzędna wobec różnicy w obowiązkach. Na hostingu współdzielonym Twoja odpowiedzialność kończy się na WordPressie: aktualizacje wtyczek, treści, kopie zapasowe strony. Resztą zajmuje się dostawca.
Na VPS-ie bez administracji dochodzi warstwa, o której łatwo zapomnieć aż do dnia awarii — aktualizacje bezpieczeństwa systemu operacyjnego, certyfikaty, konfiguracja poczty, monitoring wolnego miejsca. To realnie kilka godzin miesięcznie i wiedza, której nie da się nadrobić w weekend. Dlatego przy przejściu wyżej zawsze liczę nie tylko abonament, ale też koszt opieki technicznej albo własnego czasu.
Po czym poznasz, że pora wyżej
Nie zgaduj i nie sugeruj się rozmiarem firmy. Przejście wyżej uzasadniają konkretne objawy:
- błędy 503 albo 508 w godzinach największego ruchu;
- maile od hostingodawcy o przekroczeniu limitu zasobów, powtarzające się co miesiąc;
- panel WordPressa działający wyraźnie wolniej niż część publiczna strony;
- sklep, w którym przy kilku równoczesnych zamówieniach koszyk zaczyna się gubić;
- potrzeba oprogramowania, którego na współdzielonym po prostu nie da się zainstalować.
Jeśli żaden z tych punktów nie występuje, a strona działa wolno, przyczyna prawie zawsze leży gdzie indziej: w nieskompresowanych zdjęciach, w dwudziestu wtyczkach albo w braku pamięci podręcznej. Przeniesienie takiej strony na mocniejszy serwer poprawia sytuację o ułamek sekundy, a rachunek podnosi kilkukrotnie.
Krótka odpowiedź na pytanie „co wybrać”
Zacznij od hostingu współdzielonego u dostawcy, który nie przesadza z liczbą stron na maszynie. Zanim zdecydujesz się na przeprowadzkę, zmierz szybkość strony i sprawdź, czy problem faktycznie leży w serwerze. Jeśli tak, przejdź na VPS administrowany — to najczęściej wystarczający krok. Serwer dedykowany rozważaj dopiero wtedy, gdy VPS przestaje wystarczać, a to w małej firmie zdarza się naprawdę rzadko.
Przy każdej zmianie pamiętaj o trzech rzeczach: kopii zapasowej przed migracją, obniżeniu czasu życia wpisu DNS na dobę przed przełączeniem i sprawdzeniu poczty po przeniesieniu. To trzy najczęstsze miejsca, w których migracja potrafi zaboleć.
Jeśli nie masz pewności, czy Twoja strona dławi się przez serwer, czy przez samą stronę — napisz, sprawdzę to zanim wydasz pieniądze na wyższy pakiet. Mierzę czas odpowiedzi, przeglądam logi i zużycie zasobów, a potem albo optymalizuję stronę, albo przenoszę ją wyżej; potrzebuję dostępu do panelu hostingu i do WordPressa.
Ewelina Grzelak, EWELA design
tel. +48 511 254 321
e-mail: biuro@eweladesign.pl
Zobacz pakiety i ceny