Rozmowa o sklepie internetowym prawie zawsze zaczyna się od tego samego: „ile to kosztuje?”, a chwilę później od zdziwienia, że odpowiedzi w sieci rozjeżdżają się od tysiąca do trzydziestu tysięcy złotych. Obie liczby bywają prawdziwe, tylko dotyczą zupełnie innych rzeczy — trochę jak pytanie o cenę samochodu bez podania, czy chodzi o miejskie auto, czy o ciągnik siodłowy.
Rozbijam więc koszt na części, żeby dało się to policzyć dla własnej firmy. Mówię o sklepie na WooCommerce, czyli darmowej wtyczce sklepowej do WordPressa, która obsługuje większość mniejszych i średnich sklepów w Polsce.
Wdrożenie: jednorazowo
Standardowy sklep na WooCommerce kosztuje u mnie 3500 zł. W tej kwocie mieści się projekt graficzny dopasowany do marki, instalacja i konfiguracja WooCommerce, strona główna, karta produktu, koszyk i zamówienie, integracja płatności i wysyłki, podstawy pod Google oraz wgranie do dwudziestu produktów wraz ze szkoleniem, jak dodawać kolejne.
Cena rośnie, gdy dochodzą rzeczy nietypowe: warianty produktów z osobnymi cenami i stanami magazynowymi, konfigurator, sprzedaż subskrypcyjna, integracja z programem magazynowym albo hurtownią, wielojęzyczność. Każda z tych rzeczy to osobna wtyczka do skonfigurowania i przetestowania, więc wyceniam je pojedynczo, po rozmowie o tym, jak działa firma.
Koszty roczne, o których trzeba wiedzieć z góry
To część, którą klienci najczęściej pomijają w budżecie, a która wraca co dwanaście miesięcy.
- Domena: około 60–120 zł rocznie, w zależności od końcówki i dostawcy.
- Hosting pod sklep: od mniej więcej 350 zł rocznie; przy sklepie nie warto schodzić do najtańszych pakietów, bo koszyk i panel obciążają serwer bardziej niż zwykła strona.
- Certyfikat SSL, czyli szyfrowanie połączenia: zwykle w cenie hostingu, czasem 100–200 zł rocznie.
- Wtyczki płatne: w typowym sklepie od zera do kilkuset złotych rocznie, w zależności od potrzeb.
Razem daje to najczęściej od czterystu do tysiąca złotych rocznie. Warto to wpisać do kosztów działalności od razu, żeby po roku nie było zaskoczenia.
Płatności i wysyłka — prowizje, nie abonament
Bramka płatnicza w Polsce, na przykład Przelewy24, PayU albo Autopay, zwykle nie ma opłaty za samo podłączenie. Zarabia na prowizji od transakcji, najczęściej w okolicach jednego procenta plus stała kwota od operacji, przy czym stawki różnią się między dostawcami i zależą od obrotu. To koszt zmienny: rośnie razem ze sprzedażą, więc na starcie jest niewielki.
Podobnie działa wysyłka. Integracja z InPostem czy Furgonetką bywa darmowa albo kosztuje kilkadziesiąt złotych miesięcznie, a właściwy koszt to cena przesyłek według Twojej umowy z przewoźnikiem. Warto ustalić te stawki, zanim ustalisz progi darmowej dostawy w sklepie — inaczej łatwo dopłacać do każdego zamówienia.
Utrzymanie: praca, o której się zapomina
Sklep to nie jest rzecz, którą się uruchamia i zostawia. WooCommerce i wtyczki dostają aktualizacje kilka razy w miesiącu, a nieaktualne oprogramowanie sklepowe to realne ryzyko, bo w grę wchodzą dane i pieniądze klientów. Do tego dochodzą kopie zapasowe i sprawdzanie, czy proces zakupu nadal działa po każdej większej aktualizacji.
Możesz robić to sam — wymaga to mniej więcej godziny miesięcznie i odrobiny odwagi. Możesz też zlecić opiekę; u mnie to kilkadziesiąt złotych miesięcznie i wtedy odpowiadam za aktualizacje, kopie i reagowanie, gdy coś przestanie działać. Trzecia opcja, czyli nierobienie nic, kończy się prędzej czy później telefonem o treści „sklep nie przyjmuje zamówień”.
Do utrzymania zaliczam też drobne zmiany w trakcie roku: nowa kategoria, zmiana progu darmowej dostawy, baner na wyprzedaż. Przy sklepie takich spraw jest po prostu więcej niż przy zwykłej stronie i lepiej założyć na nie kilka godzin rocznie.
Ile to razem w pierwszym roku
Dla typowego sklepu z kilkudziesięcioma produktami rachunek na pierwszy rok wygląda tak: 3500 zł wdrożenia, około 500 zł domeny i hostingu, opcjonalnie kilkaset złotych opieki oraz prowizje od sprzedaży. Czyli mniej więcej 4000–5000 zł, jeśli nie dokładamy nietypowych funkcji. Drugi rok to już tylko koszty stałe i opieka.
Osobno warto zaplanować budżet na zdjęcia produktów i opisy. To najczęstsza rzecz, która wstrzymuje uruchomienie sklepu, bo w odróżnieniu od strony wizytówkowej tutaj każdy produkt potrzebuje własnego zdjęcia i własnego opisu. Sto produktów to sto zdjęć i sto opisów, niezależnie od tego, kto robi sklep.
Zanim zamówisz sklep
Przygotuj cztery rzeczy, a wycena będzie konkretna, a nie widełkowa: liczbę produktów i to, czy mają warianty; sposób wysyłki i przewoźników; formy płatności, jakie chcesz udostępnić; oraz informację, czy prowadzisz już sprzedaż gdzie indziej i trzeba przenieść dane. Regulamin sklepu i politykę zwrotów też trzeba mieć — dla orientacji, jak taki dokument wygląda, możesz zajrzeć do mojego regulaminu, ale treść musi odpowiadać Twojej działalności.
Uczciwie mówiąc: sklep ma sens wtedy, gdy masz co sprzedawać i pomysł, skąd wezmą się w nim ludzie. Sama platforma nie generuje ruchu. Jeśli nie masz jeszcze rozeznania w tym drugim, czasem lepiej zacząć od strony z ofertą i sprzedaży telefonicznej, a sklep dołożyć za pół roku.
Jeśli zastanawiasz się nad sklepem i chcesz poznać realny koszt w swoim przypadku, napisz — policzę wdrożenie i utrzymanie na konkretnych liczbach. Potrzebuję informacji o liczbie produktów, sposobie wysyłki i formach płatności; na tej podstawie dostajesz wycenę z rozbiciem na koszty jednorazowe i roczne, bez ukrytych pozycji.
Ewelina Grzelak, EWELA design
tel. +48 511 254 321
e-mail: biuro@eweladesign.pl
Zobacz pakiety i ceny