„Zróbmy dwanaście podstron, żeby wyglądało poważnie” — to zdanie słyszę mniej więcej raz na kwartał. Zwykle po kilku pytaniach okazuje się, że treść jest na cztery, a pozostałe osiem miałoby zostać wypełnione ogólnikami przepisanymi ze stron konkurencji.
Liczba podstron nie świadczy o powadze firmy. Świadczy o tym, ile naprawdę masz do powiedzenia klientowi i ile jesteś w stanie utrzymać w aktualnym stanie. Poniżej rozpisuję zestaw minimalny, moment, w którym warto dokładać kolejne, oraz to, co się dzieje, gdy podstrona zostaje pusta.
Zestaw minimalny: cztery podstrony
Prawie każda firma usługowa może zacząć od czterech adresów i nie będzie to strona uboga.
- Strona główna — kto jesteś, co robisz, gdzie działasz, dokąd kliknąć dalej.
- Oferta — opis usług; jeśli jest ich kilka i różnią się odbiorcą, każda dostaje własną podstronę.
- O firmie — Ty, zespół, sprzęt, uprawnienia, zdjęcia z pracy.
- Kontakt — formularz, telefon, adres, godziny, mapa, dane do faktury.
Do tego dochodzą dwie podstrony, których się nie liczy jako treść, ale muszą być: polityka prywatności i informacja o plikach cookie. Jeśli prowadzisz sprzedaż, dochodzi regulamin. To nie ozdoba, tylko obowiązek wynikający z przepisów o danych osobowych.
Kiedy dokładać kolejne
Nową podstronę zakłada się wtedy, gdy istnieje realny temat, który nie mieści się w żadnej z dotychczasowych i o który klienci pytają. Nie odwrotnie. Trzy najczęstsze sensowne rozszerzenia to realizacje, cennik i odpowiedzi na częste pytania.
Realizacje mają sens, jeśli masz z czego zrobić galerię — minimum osiem, dziesięć zestawów zdjęć z krótkim opisem, co było do zrobienia i jak wyszło. Cennik ma sens, jeśli potrafisz podać choćby widełki. Sekcja pytań ma sens zawsze, bo pytania i tak dostajesz przez telefon.
Osobny przypadek to podstrony pod poszczególne usługi. Firma budowlana robiąca dachy, elewacje i kostkę brukową zyskuje na trzech osobnych adresach, bo każdy z nich odpowiada na inne zapytanie w wyszukiwarce i pokazuje inne zdjęcia. Ale każda z nich potrzebuje własnej, napisanej treści — nie tego samego akapitu z podmienioną nazwą usługi.
Dlaczego pusta podstrona szkodzi
Podstrona z trzema zdaniami i jednym zdjęciem stockowym robi trzy złe rzeczy naraz. Po pierwsze, zabiera klientowi czas — kliknął, przeczytał, nie dowiedział się niczego i stracił trochę zaufania. Po drugie, rozmywa strukturę: w menu jest pozycja, która niczego nie wnosi. Po trzecie, w Google taka podstrona nie ma się czym wyróżnić i najczęściej po prostu nie zbiera ruchu.
Do tego dochodzi koszt utrzymania. Każda podstrona to miejsce, które trzeba kiedyś zaktualizować: zmienią się ceny, numer telefonu, godziny, skład zespołu. Przy pięciu podstronach jest to godzina pracy raz na jakiś czas. Przy piętnastu — dzień, a w praktyce nikt tego nie robi i po dwóch latach połowa serwisu podaje nieaktualne informacje.
Jest jeszcze jeden skutek uboczny, który widzę przy przejmowaniu opieki nad cudzymi stronami: im więcej podstron, tym częściej trafiam na dwie mówiące niemal to samo. Klient sam już nie pamięta, którą aktualizował, a Google musi zgadywać, którą pokazać. Zwykle kończy się to tym, że żadna nie wypada dobrze.
Zamiast podstrony — sekcja
Częsty przypadek: klient chce podstronę „Nasze wartości”, „Współpraca” i „Dlaczego my”. Zwykle proponuję zamiast tego jedną, mocną sekcję na stronie głównej albo w zakładce o firmie. Treści jest tyle samo, a czytelnik nie musi klikać po ekranach, żeby ją znaleźć.
Ta sama zasada działa w drugą stronę. Jeśli sekcja na stronie głównej rozrasta się do kilku ekranów i ludzie ją realnie czytają, to sygnał, że zasługuje na własny adres. Statystyki z Google Analytics albo prostszego narzędzia pokazują to całkiem jasno po kilku miesiącach. Dlatego nie warto ustalać całej struktury raz na zawsze — lepiej zacząć od rozsądnego minimum i dokładać w oparciu o to, co widać w liczbach.
Ile podstron w praktyce
U moich klientów rozkład wygląda mniej więcej tak: usługi jednoosobowe — od czterech do sześciu podstron; firmy z kilkoma usługami i ekipą — od siedmiu do dziesięciu; gabinety, kancelarie i biura z wieloma specjalizacjami — od dziesięciu wzwyż, ale wtedy zwykle dochodzi blog i sensowna struktura kategorii.
Pakiet Multipage obejmuje u mnie do sześciu podstron w cenie 2500 zł, a kolejne wyceniam pojedynczo. Robię tak celowo: chcę, żeby dokładanie kolejnych adresów było świadomą decyzją, a nie odruchem „skoro w pakiecie, to niech będzie”.
Test przed dołożeniem podstrony
Zanim dopiszesz coś do menu, odpowiedz na trzy pytania. Czy mam na tę podstronę co najmniej trzysta słów własnej treści? Czy któryś klient realnie o to pytał w ostatnim półroczu? Czy potrafię wskazać, kto i kiedy to zaktualizuje?
Trzy razy „tak” — zakładamy podstronę. Choć jedno „nie” — lepiej zrobić z tego sekcję albo odłożyć na później. Serwis pięciu dopracowanych adresów wygrywa z piętnastoma napisanymi na kolanie, i to niezależnie od branży. Jak taki zestaw wygląda w praktyce i ile kosztuje, opisuję w sklepie.
Jeśli nie wiesz, ile podstron potrzebuje akurat Twoja firma, przyślij listę usług — rozpiszę propozycję struktury i powiem, co warto zostawić na później. Do wyceny wystarczy mi ta lista oraz informacja, czy planujesz blog; strukturę dostajesz na piśmie, jeszcze zanim zaczniemy cokolwiek projektować.
Ewelina Grzelak, EWELA design
tel. +48 511 254 321
e-mail: biuro@eweladesign.pl
Zobacz pakiety i ceny