„Napisałem coś o sobie, ale chyba brzmi to głupio” — słyszę to przy niemal każdym projekcie, kiedy przychodzi moment na zebranie treści. Zakładka „O mnie” albo „O firmie” zwykle powstaje na końcu, w pośpiechu, i wygląda potem tak samo u fryzjerki, u geodety i w firmie sprzątającej: „Jesteśmy dynamicznie rozwijającą się firmą, dla której najważniejszy jest klient”.

A w statystykach stron, którymi się opiekuję, „O mnie” to bardzo często druga albo trzecia najchętniej otwierana podstrona — zaraz po stronie głównej i cenniku. Ludzie tam wchodzą, bo chcą sprawdzić, komu właściwie mają zapłacić. Warto więc napisać ją tak, żeby po przeczytaniu wiedzieli o Tobie coś, czego nie wiedzą o pięciu innych firmach z okolicy.

Ogólnik to zdanie, które pasuje do każdego

Prosty test: weź swoje zdanie i podstaw w nim nazwę konkurencji. Jeśli nadal jest prawdziwe, to nie jest to zdanie o Tobie. „Stawiamy na jakość i indywidualne podejście” pasuje do zakładu kamieniarskiego, do biura rachunkowego i do pizzerii. „Robię ekspertyzy dla ubezpieczycieli od 2009 roku, głównie szkody z pożarów i zalań” pasuje do jednej osoby.

Konkret nie musi być efektowny. Wystarczy, że jest sprawdzalny: rok założenia, liczba realizacji, obszar działania, sprzęt, na którym pracujesz, nazwa szkoły albo uprawnień. To są rzeczy, których nikt inny nie napisze przypadkiem.

Historia, ale krótka i o kliencie

Historia „jak to się zaczęło” działa, o ile ma jeden konkretny moment i o ile prowadzi do czegoś, co ma znaczenie dla czytającego. Nie chodzi o pamiętnik. Chodzi o wytłumaczenie, dlaczego pracujesz tak, a nie inaczej.

Jedna z moich klientek prowadzi pracownię krawiecką. Zamiast opisu misji ma na stronie trzy zdania o tym, że zaczynała od poprawek w sklepie z sukniami ślubnymi i przez pięć lat widziała, ile paniki kosztuje źle dobrany rozmiar — dlatego dziś przy każdej sukni robi trzy przymiarki, a nie jedną. To wyjaśnia jej cenę i jej terminy lepiej niż cały cennik.

Dowody zamiast przymiotników

Przymiotniki („solidny”, „rzetelny”, „doświadczony”) czytelnik pomija, bo każdy pisze je o sobie. Dowód to coś, co można sprawdzić albo zobaczyć. Na stronie „O mnie” dobrze wypadają:

Nie trzeba mieć wszystkiego. Dwa prawdziwe dowody są warte więcej niż akapit ogólnych zapewnień. Ważne, żeby były aktualne — realizacja sprzed ośmiu lat i certyfikat, którego już nie odnawiasz, działają na Twoją niekorzyść, jeśli ktoś to sprawdzi.

Uwaga na opinie przepisywane ręcznie. Jeśli publikujesz nazwisko klienta, zapytaj go wcześniej o zgodę — jedna wiadomość wystarczy, a oszczędzasz sobie nieprzyjemnej rozmowy pół roku później. Prostszym rozwiązaniem jest podpięcie na stronie opinii z Profilu Firmy Google: klient wystawił je publicznie sam i od razu widać, że nie zostały wymyślone.

Napisz też, czego nie robisz

To najrzadziej stosowany, a bardzo skuteczny zabieg. Zdanie „nie zajmuję się sklepami internetowymi” albo „nie jeżdżę dalej niż 40 km od Skierniewic” oszczędza Ci telefonów, które i tak kończą się odmową, a u właściwych klientów buduje wiarygodność. Ktoś, kto sam określa granice, wygląda na osobę, która wie, co robi.

Przy okazji: jeśli masz cennik albo pakiety, to właśnie z „O mnie” warto do nich odesłać jednym linkiem. Czytelnik jest w tym momencie najbardziej gotowy, żeby sprawdzić ceny.

Ile to ma mieć i jak to poskładać

W praktyce sprawdza się 250–500 słów, czyli mniej więcej dwa–trzy ekrany na telefonie. Krócej niż 150 słów wygląda na niedokończone, dłużej niż 700 nikt nie doczyta. Układ, który polecam moim klientom:

  1. jedno zdanie: kim jesteś i co robisz, z miejscowością — tego samego zdania użyjesz potem w wizytówce Google i w mediach społecznościowych,
  2. akapit o tym, jak pracujesz i skąd się to wzięło,
  3. dowody: doświadczenie, uprawnienia, przykłady,
  4. dla kogo pracujesz i czego nie robisz,
  5. zaproszenie do kontaktu z konkretnym pierwszym krokiem („napisz, co trzeba zmierzyć — odpowiem tego samego dnia”).

Zdjęcie umieszczam zwykle zaraz po pierwszym zdaniu, nie na samym dole. A jeśli trudno Ci zacząć, nagraj się telefonem, opowiadając znajomemu, czym się zajmujesz, i przepisz to z nagrania. Mowa jest zawsze bardziej konkretna niż to, co wychodzi spod palców na klawiaturze.

Szybka checklista przed publikacją

Przeczytaj swój tekst i sprawdź trzy rzeczy. Po pierwsze: czy jest w nim choć jedna liczba — rok, ilość, odległość, termin. Po drugie: czy da się podstawić nazwę konkurencji i czy zdania nadal będą prawdziwe. Po trzecie: czy ktoś, kto to przeczyta, wie, co ma zrobić dalej.

Jeśli sama treść jest największą przeszkodą przy uruchomieniu strony, to najszybciej wychodzi wtedy, gdy oddajesz materiał w punktach, a resztę robi ktoś inny — na tym polegają moje teksty na stronę: rozmowa, Twoje surowe notatki i gotowe akapity do wklejenia. Zakres i ceny pozostałych usług znajdziesz w sklepie.


Jeśli tekst „O mnie” leży u Ciebie od tygodni i ciągle nie chce wyjść — napisz, przejdziemy przez to razem. Zadaję kilkanaście pytań, nagrywam rozmowę i odsyłam gotowy tekst do wklejenia; od Ciebie potrzebuję godziny czasu i zgody na użycie Twojego zdjęcia.

Ewelina Grzelak, EWELA design
tel. +48 511 254 321
e-mail: biuro@eweladesign.pl
Zobacz pakiety i ceny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *