Pytanie, które dostaję od klientów po kilku miesiącach od uruchomienia serwisu: „dołożyliśmy pięć podstron, a w Google nic się nie zmieniło — o co chodzi?”. Zaglądam do Search Console i zwykle widzę ten sam obraz: pięć nowych adresów, każdy z tym samym tytułem, każdy o wszystkim po trochu, żaden o niczym konkretnym.
Sama liczba podstron nie podnosi widoczności. Podnosi ją to, że każda z nich odpowiada na inne pytanie, które ktoś realnie wpisuje w wyszukiwarkę. Wyjaśniam poniżej, jak to rozplanować i gdzie najczęściej się to psuje.
Jedna podstrona, jedna intencja
Intencja wyszukiwania to po prostu to, czego szuka człowiek wpisujący daną frazę. Ktoś, kto wpisuje „ile kosztuje wymiana dachu”, chce ceny. Ktoś, kto wpisuje „dekarz Skierniewice”, chce wykonawcy. To dwie różne potrzeby i dwie różne podstrony, mimo że temat wydaje się jeden.
Zasada, którą stosuję przy planowaniu struktury, brzmi: jeden adres obsługuje jedno pytanie i jedną grupę bliskoznacznych fraz. Podstrona o wymianie pokrycia dachowego może spokojnie łapać „wymiana dachu”, „nowe pokrycie dachowe” i „koszt wymiany dachu”, bo to warianty tej samej sprawy. Ale nie powinna przy okazji opowiadać o rynnach i oknach dachowych — od tego są kolejne adresy.
Kanibalizacja, czyli własne podstrony sobie przeszkadzają
Kanibalizacja to sytuacja, w której dwie albo trzy podstrony tego samego serwisu celują w tę samą frazę. Google musi wybrać, którą pokazać, a że sygnały są rozproszone między kilka adresów, żaden nie wypada tak dobrze, jak wypadłby jeden.
Skąd się to bierze w małych firmach? Najczęściej z rozrostu przez lata. Ktoś dopisuje wpis na blogu o wymianie dachu, potem powstaje podstrona usługowa o wymianie dachu, a jeszcze wcześniej istniała zakładka „oferta” z długim akapitem na ten sam temat. Trzy adresy, jeden temat.
Sprawdzenie jest prostsze, niż się wydaje. Wpisz w Google zapytanie w formie site:twojadomena.pl wymiana dachu i zobacz, ile własnych adresów wyskoczy na tę frazę. Jeśli więcej niż jeden mówi dokładnie o tym samym, warto je scalić i ustawić przekierowanie ze starego adresu na nowy.
Landing pod każdą usługę
Najlepiej działającą strukturą dla firmy usługowej jest osobna podstrona pod każdą usługę, którą chcesz sprzedawać. Nie pod każdą, jaką potrafisz wykonać — pod każdą, która ma przynosić zapytania. Taka podstrona zawiera zestaw, który się powtarza:
- tytuł z nazwą usługi i miejscowością, bez kombinowania;
- krótkie wyjaśnienie, na czym rzecz polega i dla kogo jest;
- zakres prac lub przebieg współpracy w punktach;
- cena albo widełki, choćby orientacyjne;
- dwa, trzy zdjęcia z własnych realizacji tej konkretnej usługi;
- formularz albo numer telefonu na końcu, bez odsyłania do zakładki „Kontakt”.
Trzysta pięćdziesiąt do sześciuset słów w zupełności wystarczy, o ile treść jest napisana pod konkretną usługę, a nie sklejona z ogólników. Podstrony powstałe przez skopiowanie i podmianę nazwy usługi nie działają — ani na czytelnika, ani w wyszukiwarce.
Struktura to nie wszystko
Trzeba powiedzieć uczciwie: dobrze rozplanowany serwis daje fundament, ale sam z siebie nie wyniesie firmy na pierwsze miejsce w konkurencyjnym mieście. Do tego dochodzi wizytówka w Mapach Google, opinie klientów, aktualność treści i to, czy ktoś w ogóle linkuje do Twojej strony.
Dlatego przy stronie wielostronicowej ustalam strukturę adresów i tytułów już na etapie projektu, a dopiero potem, jeśli klient chce pracować nad widocznością dalej, proponuję opiekę SEO — comiesięczną pracę nad treściami, monitoringiem fraz i porządkiem technicznym. Nie obiecuję przy tym konkretnych pozycji, bo nikt uczciwy tego nie zrobi.
Warto też pamiętać o linkowaniu wewnętrznym. Podstrona usługowa, do której nie prowadzi żaden odnośnik poza menu, jest dla wyszukiwarki mniej ważna niż taka, do której odsyłasz ze strony głównej, z realizacji i z wpisu na blogu. To nic nie kosztuje, a bywa różnicą między drugą a pierwszą stroną wyników.
Kiedy więcej podstron nie pomoże
Nie ma sensu mnożyć adresów, jeśli firma działa na jednym, wąskim rynku i realnie sprzedaje jedną usługę. Nie ma też sensu, gdy nie masz kto napisać treści — pięć pustych podstron to gorszy wynik niż jedna dobra. I nie ma sensu, jeśli strona ładuje się kilkanaście sekund albo nie działa poprawnie na telefonie; wtedy najpierw naprawiamy podstawy.
Plan na najbliższy kwartał
Jeśli chcesz zrobić to po kolei: wypisz pięć zapytań, z jakimi klienci najczęściej do Ciebie dzwonią. Sprawdź w Google, jakie strony wychodzą na te frazy w Twojej okolicy. Dla każdego zapytania przypisz jeden adres w swoim serwisie — istniejący albo nowy. Napisz brakujące treści, po jednej na tydzień. Po trzech miesiącach zajrzyj do Search Console i sprawdź, które adresy zaczęły się pokazywać.
To nie jest szybka droga i nie da wyniku w dwa tygodnie. Pierwsze zmiany w statystykach widać zwykle po dwóch, trzech miesiącach, a sensowną ocenę można zrobić po pół roku. Ale jest to sposób, który u moich klientów działa powtarzalnie, niezależnie od branży, i nie wymaga budżetu na reklamę.
Jeśli chcesz wiedzieć, czy Twoje podstrony nie odbierają sobie nawzajem miejsca w Google, prześlij adres — sprawdzę i wypiszę, które warto scalić lub rozdzielić. Do przeglądu potrzebuję linku oraz listy fraz, na których Ci zależy; w odpowiedzi dostajesz konkretne zalecenia wraz z kolejnością ich wdrażania.
Ewelina Grzelak, EWELA design
tel. +48 511 254 321
e-mail: biuro@eweladesign.pl
Zobacz pakiety i ceny