„Ja to sobie napiszę sam, przecież najlepiej znam swoją firmę” — to zdanie pada w co drugiej rozmowie przed startem projektu. I bardzo często jest prawdziwe. Problem w tym, że w połowie przypadków ten tekst nie powstaje ani w tydzień, ani w miesiąc, a strona czeka gotowa, tylko z rybim tekstem zamiast opisów usług.
Nie ma tu jednej dobrej odpowiedzi. Są za to dość wyraźne sygnały, które podpowiadają, kiedy własne pisanie się opłaca, a kiedy tylko przesuwa termin uruchomienia strony o kolejne miesiące. Poniżej rozkładam to na czynniki i pokazuję, jak przygotować materiał, jeśli jednak zdecydujesz się oddać pisanie komuś innemu.
Kiedy własny tekst jest po prostu lepszy
Są branże i sytuacje, w których nikt z zewnątrz nie napisze tego lepiej od Ciebie. Dotyczy to zwłaszcza usług wymagających wiedzy specjalistycznej i takich, w których klienci wybierają konkretną osobę, a nie firmę.
Jeśli jesteś rzeczoznawcą, terapeutą, prawnikiem albo instruktorem, Twoje słownictwo i sposób tłumaczenia rzeczy to część usługi. Copywriter napisze poprawnie, ale bardziej gładko i bardziej ogólnie — a gładkość akurat w tych zawodach nie pomaga. Podobnie jest z warsztatami, pracowniami rękodzieła i małą gastronomią: tam liczy się ton, którego nie da się podrobić z briefu.
Drugi przypadek to firmy o bardzo wąskiej specjalizacji, gdzie zewnętrzna osoba potrzebowałaby kilku dni tylko na zrozumienie tematu. Obsługiwałam kiedyś zakład zajmujący się regeneracją pomp wtryskowych — właściciel napisał opisy sam, w trzy wieczory, i były lepsze niż wszystko, co powstałoby z mojej strony.
Kiedy nie warto się upierać
Sygnałów, że lepiej to zlecić, jest kilka i zwykle występują razem:
- od pierwszej rozmowy minęły ponad trzy tygodnie i nie ma ani jednego gotowego akapitu,
- otwierasz pusty dokument i po dwudziestu minutach masz jedno zdanie, które i tak kasujesz,
- pisanie odbywa się po dwudziestej drugiej, po całym dniu pracy, i wygląda dokładnie tak, jak wygląda,
- tekst jest, ale to przepisany opis z ulotki sprzed pięciu lat albo fragmenty skopiowane od hurtowni,
- strona miała ruszyć przed sezonem, a sezon właśnie się zaczyna.
Ostatni punkt jest najkosztowniejszy i najczęściej pomijany. Strona, która nie działa przez trzy miesiące, bo brakuje opisów, kosztuje więcej niż każdy copywriter. Warto policzyć to na spokojnie, wpisując realną wartość jednego zlecenia ze swojej branży.
Trzecia droga: piszesz surowo, ktoś składa
W praktyce najczęściej wybieram wariant pośredni i to on wychodzi najlepiej. Klient dostarcza materiał — nieuczesany, w punktach, czasem w formie nagrania z telefonu — a ja przekładam to na strukturę strony, nagłówki i akapity o odpowiedniej długości. Wiedza zostaje jego, robota redakcyjna moja.
Ten wariant jest też najtańszy, bo to zbieranie informacji zajmuje najwięcej czasu, a nie samo pisanie. Jeśli przychodzisz z gotowym materiałem, cena schodzi wyraźnie w dół. Tak właśnie liczę teksty na stronę: inaczej wyceniam podstronę, do której dostaję trzy strony notatek, a inaczej taką, którą trzeba wymyślić od zera.
Jak przygotować materiał, żeby dobrze wyszło
Im lepszy materiał wejściowy, tym mniej rund poprawek. Poproś siebie o odpowiedzi na te pytania — pisane byle jak, równoważnikami, bez dbania o styl:
- Co dokładnie robisz i czego nie robisz. Wypisz usługi tak, jak nazywają je klienci, nie tak, jak brzmią w PKD.
- Kto do Ciebie przychodzi. Wiek, sytuacja, skąd wie o Twoim istnieniu.
- Trzy najczęstsze pytania z telefonu i Twoje odpowiedzi. To gotowe akapity, często najlepsze na całej stronie.
- Jak wygląda współpraca krok po kroku: pierwszy kontakt, wycena, termin, płatność, gwarancja.
- Ceny albo widełki. Jeśli nie chcesz podawać kwot, napisz przynajmniej, od czego zależą.
- Czym różnisz się od dwóch firm z okolicy, które robią to samo. Jedno zdanie wystarczy.
- Trzy realizacje z detalami: co, gdzie, ile trwało, co było trudne.
Nagranie głosowe jest tu w pełni akceptowalne i często lepsze niż pisanie. Kwadrans mówienia to zwykle materiał na całą stronę usługową. Warto też dorzucić zdjęcia z telefonu — pokazują detale, o których zapominasz opowiedzieć.
Czego pilnować, komukolwiek zlecasz
Ustal z góry, ile podstron i ile znaków obejmuje wycena, ile rund poprawek jest w cenie i kto ma prawa do tekstu po zapłacie. Poproś o próbkę jednej podstrony przed zamówieniem całości — zobaczysz ton, zanim zapłacisz za dziesięć stron w stylu, który Ci nie odpowiada.
Sprawdź też, czy tekst nie został wygenerowany maszynowo i wklejony bez zastanowienia. Poznasz to po braku konkretów: brak liczb, brak nazw miejscowości, brak niczego, czego nie dałoby się napisać o dowolnej innej firmie. Jeśli po lekturze nie wiesz, czym ta firma się różni, to jest to tekst do wyrzucenia, niezależnie od tego, kto go napisał.
Krótka odpowiedź, jeśli nie chcesz czytać całości
Pisz sam, jeśli masz specjalistyczną wiedzę, lekkie pióro i realnie dwa–trzy wieczory w tym tygodniu. Zleć, jeśli tekst blokuje projekt dłużej niż miesiąc albo jeśli za każdym razem odkładasz go na później. A jeśli wahasz się między jednym a drugim, przygotuj materiał w punktach i oddaj go do złożenia — to najczęściej najtańsza i najszybsza droga do strony, która wreszcie działa.
Jeśli nie wiesz, czy w Twoim przypadku lepiej pisać samemu, czy oddać to komuś — napisz do mnie, ocenię materiał, który już masz, i powiem wprost. Wystarczy, że przyślesz to, co udało Ci się zebrać: notatki, stary folder, nawet nagranie z telefonu — odsyłam wycenę i propozycję układu podstron.
Ewelina Grzelak, EWELA design
tel. +48 511 254 321
e-mail: biuro@eweladesign.pl
Zobacz pakiety i ceny